Lepiej zastrzec logo czy nazwę firmy?

Wielu przedsiębiorców, którzy chcą zabezpieczyć swoją markę, zadaje sobie to pytanie. I słusznie, ponieważ pod względem prawnym logo i nazwa to całkowicie odrębne kwestie. Rejestracja każdego z nich daje inny zakres ochrony. Czym właściwie różni się znak słowny od znaku słowno-graficznego? Co jest brane pod uwagę w razie sporu o markę? I wreszcie, którą opcję wybrać – zastrzeżenie samej nazwy, czy logo? A może obu jednocześnie?

Znak towarowy słowny

Znak towarowy słowny określa brzmienie jakiegoś słowa lub słów. Dlatego przy sporach o nazwę bierze się pod uwagę fonetykę. Przykładowo, nawet gdy jakiś wyraz brzmi tylko podobnie do naszego, możemy zgłosić naruszenie. W związku z tym,jest to dobra opcja dla osób, które mają wyjątkową nazwę. Skąd wiedzieć, czy nasza taka jest? Musi mieć zdolność odróżniającą, tzn. umożliwiać rozróżnienie towaru jednej firmy od drugiej. Nie może być określeniem ogólnym, jednoznacznie opisującym daną usługę czy produkt, jak np. świeży chleb, naturalne kosmetyki, czy e-kredyty. Znak słowny można więc zarejestrować wtedy, gdy nazwa nie jest opisowa. Musi być fantazyjna i w pewnym sensie niejednoznaczna.

Co daje taka ochrona znaku słownego? Dzięki niej możemy np.:

  • zabezpieczyć swoją domenę internetową,
  • natychmiast likwidować reklamy w Google Ads, które wykorzystują naszą nazwę,
  • blokować takie działania w serwisach społecznościowych i aukcyjnych.

Wszystko to bez udziału sądu. Poza tym konkurencja będzie zmuszona do zmiany nazwy, jeżeli ta okaże się zbyt podobna do naszej. I to nawet wtedy, gdy dana marka ma zupełnie inną szatę graficzną. Ogromną zaletą zastrzeżenia znaku słownego jest fakt, że również w razie całkowitej zmiany logo nazwa wciąż będzie chroniona.

Znak towarowy słowno-graficzny

Znak towarowy słowno-graficzny to zupełnie inna bajka – tutaj znaczenie ma aspekt wizualny. Zwraca się znacznie mniejszą uwagę na brzmienie, czyli fonetykę, a większą na kolory, szatę graficzną, czy charakterystyczne fonty (jak np. w logo Disneya czy McDonald’s). W sprawie o naruszenie można zakazać innym firmom używania podobnych oznaczeń. Rejestracja takiego oznaczenia może być trudniejsza w niektórych przypadkach. Jednak wtedy, gdy znak słowny może być uznany za opisowy, to właśnie znak słowno-graficzny może mieć wymaganą wartość odróżniającą.

Niestety taka forma zabezpieczenia ma dość poważne ograniczenia. Problemem może być to, że nie uchroni nas w sprawach, w których ktoś wykorzystuje taką samą lub zbliżoną nazwę, ale w innej szacie graficznej. Poza tym firmy dość często zmieniają lub odświeżają swoje logo. A przy każdym, mniejszym lub większym rebrandingu, trzeba składać wniosek o rejestrację nowej wersji.

Co daje najlepszą ochronę?

Najlepszym rozwiązaniem jest zarejestrowanie obu elementów: znaku słownego i słowno-graficznego. Wówczas zabezpieczymy markę na każdej płaszczyźnie. Zaleca się to firmom rozpoznawalnym, wyjątkowo charakterystycznym, u których podszywanie się przez konkurencję jest realnym zagrożeniem. Wtedy najlepiej postawić na pełną ochronę pozbawioną luk prawnych i zastrzec oba znaki. Oczywiście bywa i tak, że jedynie nazwa lub logo wyróżnia się pod względem oryginalności i decyduje o rozpoznawalności firmy. Wtedy lepiej rozważyć wybór tylko jednej opcji.

Mając do wyboru jedno oznaczenie, większość osób rejestruje znak słowny. Taka ochrona jest trudniejsza do uzyskania, ale daje więcej możliwości dochodzenia swoich praw. Bywa też bardziej opłacalna. Szata graficzna z czasem stanie się niemodna i będzie wymagać zmiany, za to nazwa raczej na zawsze pozostanie taka sama. Jednak w przypadku każdej firmy wybór ten będzie kwestią indywidualną. Warto przedyskutować to ze specjalistą, np. doświadczonym w tej dziedzinie prawnikiem.

Nasza lokalizacja